• Wpisów:5
  • Średnio co: 108 dni
  • Ostatni wpis:3 dni temu
  • Licznik odwiedzin:1 797 / 650 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pisałam ostatnio, że zamierzam podzwonić po uczelniach, no więc zrobiłam to. W okolicy znalazłam 2, które mnie interesują i w obu powiedzieli, żebym umówiła się na spotkanie i przyniosła swoje dokumenty. Pokserowałam wszystko co miałam i poszłam na spotkania z tzw. counselorem. Pierwsze miałam w piątek w college, tutaj w mieście, a drugie na uniwersytecie w Tampie wczoraj. Na obu powiedzieli mi to samo, że muszą przyjrzeć się programowi moich studiów z Polski i dopiero stwierdzą, czy będą mogli mi coś zaliczyć. Muszę czekać. Tu nikomu się nie śpieszy, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Któregoś dnia postanowiłam przejechać się po outletach. Jest tu jedno takie centrum handlowe z samymi outletami w większości znanych marek. Sklepów jest kilkadziesiąt. No i wsiąkłam. Pojechałam po 10:00, wróciłam około 5:00. Dobrze, że E był w pracy XD
Kupiłam kilka rzeczy w świetnych cenach - polska cebula we mnie bardzo się cieszy :D

Koszulka CK 8$, legginsy 12$


Szorty American Eagle 10$ za parę.


Ray Bany 30$
 

 
Usadowiłam się na balkonie, razem z kawą i postanowiłam coś napisać. Jest jakieś 16 stopni, więc jest przyjemnie. Pod koniec tygodnia ma być 29, więc będzie można wybrać się na plażę.

Jutro natomiast wybieramy się do sądu okręgowego, żeby złożyć papiery na otrzymanie licencji małżeńskiej. Ze wszystkim musimy się wyrobić do 25 marca, bo wtedy minie 90 dni od kiedy przyleciałam, czyli okres, w którym na wizie narzeczeńskiej trzeba wziąć ślub. Na szczęście nie trzeba tu tony papierów, wystarczy tylko paszport i 30$.

Zaczęłam też zastanawiać się nad studiami. W czasie oczekiwania na zieloną kartę nie mogę pracować, ale mogę się uczyć, więc czemu by nie wykorzystać tego czasu na coś produktywniejszego niż siedzenie. Skończyłam bezpieczeństwo wewnętrzne i tak patrząc tu podoba mi się kierunek criminal justice. I tak się zastanawiam, czy nie dało by się tego jakoś podciągnąć. Mam przetłumaczone wszystkie papiery i nawet to czego uczyłam się na każdym przedmiocie. Muszę podzwonić i popytać po uczelniach tutaj. No to znalazłam sobie zajęcie na dziś, bo do tej pory miałam w planach tylko zakupy.

A tu moje osiedle w noworoczny poranek. Kiedy wszyscy jeszcze spali, ja wybrałam sie naporanny spacer :)
  • awatar Miss Vanilla: @goal digger: powiem Ci, że z czekaniem w kolejkach to podobnie, jak w Polsce, albo jeszcze gorzej. Tu nikt sie nie śpieszy, ale ludzie nie są tak nerwowi, czekają spokojnie na swoja kolej.
  • awatar goal digger: Ale pięknie! Wytwornie to wygląda ^^ Fajnie tak poczytać jak w USA to wszytko wygląda (i w sumie pooglądać jak na zdj wyżej też :P), już widać dużą różnicę jeśli o kwitologie chodzi. U nas nie do pomyślenia, by nie było masy wniosków itd. Zarówno jeśli chodzi o te licencje jak i prawko w poście niżej. Tylko najważniejsze rzeczy, wiadomo, że $ i już. I tak powinno być. :)
  • awatar Poznaje życie: Ładnie tam masz! :) no i zazdroszczę tych dodatnich temperatur ;p idź, co masz do stracenia. Nowi ludzie, nowe doświadczenia, nowe wyzwania, nowe perspektywy? Tak jak pisałaś nie masz nic do stracenia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mój organizm jeszcze nie ogarnął do końca zmiany czasu i znowu obudziłam się o 5:00. Miałam za to czas na prysznic, kawę i śniadanie.

Wczorajszy dzień był intensywny, wyjechaliśmy rano, a wróciliśmy wieczorem i niestety nie załatwiliśmy wszystkiego. Udało się natomiast załatwić numer tel., który E dopisał do swojego planu. Byłam też w DMV, żeby dowiedzieć się, czy żeby zdobyć florydzkie prawo jazdy będę musiała na nowo je zdawać, bo tak jest w niektórych stanach, ale okazało się, że jeżdżąc już ponad 3 lata nie muszę. Wypełniłam tylko papiery, zrobili mi zdjęcie na miejscu, zapłaciłam 25$ i mam czekać 2 tygodnie, aż mi przyślą. Uproszczone do minimum. Później pojechaliśmy szukać samochodu. Sprawę samochodu obgadywaliśmy od 2 tygodni i stanęło na Toyocie. Japończyki i koreańczyki są tutaj bardzo popularne, więc jest duży wybór. Widziałam i siedziałam chyba w 20 samochodach, ale najbardziej do gustu przypadł mi Prius. Muszę się jeszcze przyzwyczaić do jazdy, bo jest długi, a przyzwyczajona jestem do niedużego seata rodziców. Zdążyliśmy wyrobić się na spotkanie w biurze zarządcy naszego osiedla, żeby dołączyć mnie do umowy wynajmu mieszkania. Było to konieczne po to, żebym mogła zarejestrować i ubezpieczyć samochód, do czego potrzebuje potwierdzenia, że mieszkam na Florydzie.

Po powrocie do domu i ogarnięciu, że za bardzo nie ma co jeść wyskoczyliśmy na miasto, a w drodze powrotnej zrobiliśmy zakupy. E pracuje w szpitalu, czasami na noc, czasami na dzień, więc przeważnie je na mieście, a to oznacza, że robieniem zakupów będę musiała zająć się sama. Muszę też pomyśleć nad kilkoma rzeczami do kuchni, bo na jednym garnku i jednej patelni daleko nie zajedziemy. Dobrze, że talerze, miski, sztućce i filiżanki sprzedają w kompletach, bo pewnie E kupiłby po 1 lub 2 sztuki każdego.




  • awatar Miss Vanilla: @goal digger: Fordy też są, ale to przeważnie SUV-y, bardziej podmiejskie samochody. O tak, widziałam już parokrotnie takie stare klasyczne samochody, jak cadillac np. Przepiękne są :)
  • awatar goal digger: Fajnie, że wszystko tak szybko i sprawnie poszło z tym prawkiem, a nie jakieś komplikowanie sprawy. :) Właśnie na filmach zwracałam uwagę, że tamtejsze marki tam królują. I na początku mnie to zdziwiło, bo Stany to kojarzą się z fordami, chevroletami, a ja oglądam serial obyczajowy a tam wszyscy się corollą wożą xD A propo aut - częsty jest widok starych, pięknych cacek typu lowrider? Haha faceci i ich zabezpieczenie kuchni :D :D :D Ale narobiłaś mi apetytu ostatnim zdjęciem!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Doleciałam!
Cało, zdrowo i bez większych przygód.

Pierwszy lot z Krakowa do Amsterdamu trwał tylko 2 godziny, ale czułam się jakaś zdenerwowana. Dolecieliśmy wcześniej, więc bez problemu zdążyłam z przesiadką. Dobrze, że nie musiałam ponownie nadawać bagażu.
Drugi lot do Newark, trwający pond 8 godzin, przespałam w większości, budząc się tylko na jedzenie. Po 3 godzinach snu w nocy byłam padnięta. Do Newark dolecieliśmy prawie godzinę wcześniej, więc miałam aż 4 godziny do następnego lotu. Bez problemu przeszłam odprawę, skanowanie odcisków palców i kilka pytań celnika. Musiałam też odebrać swój bagaż i nadać go ponownie. Najśmieszniejsze było to, że z Amsterdamu wyleciałam po 9:00 rano i po 8-godzinnym locie, dzięki strefom czasowym do Stanów doleciałam o 11:00. Nic dziwnego, że mój organizm zaczął wariować i rozbolała mnie głowa.
Ostatni był lot do Tampy. Trochę trzęsło, ale do wytrzymania. Na lotnisku nie mogłam znaleźć wolnego wózka, a z 3 walizkami nie dałam rady się zabrać, ale w końcu dowieźli puste. Czekał na mnie E, narzeczony. Ostatni raz widzieliśmy się w czerwcu. Później czekałam kilka miesięcy na wizę, no i w końcu otrzymałam i jestem.

Z Tampy do Sarasoty jechaliśmy z godzinę, a ja marzyłam tylko o kąpieli i łóżku. Ta doba była za długa, jak na jedną mnie. W mieszkaniu padłam momentalnie.

Dziś obudziłam się za to o 5 rano wyspana, ale z bólem głowy. Jetlag to zło. Na szczęście przywiozłam ze sobą lek przeciwbólowy w saszetkach, mocniejszy niż normalne leki, więc wypiłam go i mi przeszło.

Teraz jest 8:00, za godzinę jedziemy załatwić kilka spraw, żebym mogła jakoś funkcjonować samodzielnie, kiedy E będzie w pracy. Ja na razie pracować legalnie nie mogę i zanim będę mogła to na pewno zleci kilka, a może nawet kilkanaście miesięcy. Zależy ile zajmie urzędowi imigracyjnemu weryfikacja papierów.


Jedzenie w samolocie, to makaron z sosem - może nie wygląda za apetycznie, ale nawet mi smakowało.

Droga z Tampy do Sarasoty.
 

 
Ostatnie godziny na to, żebym się w końcu spakowała. Jak na razie połowa rzeczy porozkładana po całym pokoju, a druga połowa już zamontowana w walizkach. Swoją drogą, nie wiem, jak ja się zabiorę z 3 walizkami.
Lot mam o 6:00, na lotnisku powinnam być tak ze 2 godziny przed, plus dojazd i ogarnięcie się w domu, więc zastanawiam się, czy jest w ogóle sens iść spać. No zobaczę, jak to wyjdzie.
  • awatar Miss Vanilla: @goal digger: Mało co tutaj pisałam wcześniej. Myślałam, że będzie inaczej, ale studia mnie pochłonęły. Mam nadzieję, że teraz będzie inaczej, bo będę miała teraz dużo czasu :) I oczywiście dziękuję!
  • awatar goal digger: Skasowałaś wszystkie wpisy... Fresh start? :) Bezpiecznej podróży i powodzenia na miejscu, zdawaj nam raport :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›